Morasko

August 11th, 2009

Morasko. U podnóży Góry Moraskiej, najwyższego wzniesienia w Poznaniu, leży dawna wieś Morawska, a w niej – tajemniczy rezerwat. Na zachód od Osiedla Morasko, na zboczu góry, z której roztacza się piękna panorama Poznania, rośnie las – Rezerwat „Morasko”. Wśród drzew kryją się niewielkie jeziora, mają regularny, koliste kształty o łagodnie opadających brzegach. Największy z nich ma 90 metrów średnicy i otaczają ją wał ziemny dochodzący do 8 metrów wysokości. Urokliwy staw pewnie nie budziłby emocji, gdyby nie jego pochodzenie. Powstał po uderzeniu odłamka meteorytu. Naukowcom nie udało się określić jego rozmiarów, a jedynie siłę wybuchów – 0,2 kilotony trytolu. To niewiele w porównaniu z bombą zrzuconą na Hiroszimę, która miała siłę 12 kiloton. Spośród 7 zagłębień, powstałych na wskutek upadku okruchów meteorytu, tylko 3 są zawsze wypełnione wodą. Dna pozostałych, z których najmniejszy ma 22 metry średnicy, są suche, a niekiedy zalega w nich warstwa torfu. Kratery nie są jedynymi pozostałościami po kosmicznej katastrofie. Odnaleziono też kawałki gwiezdnej skały – w sumie ponad 300 kilogramów. Morasko jest jedynym miejscem w Polsce, które zostało ukształtowane przez upadek meteorytu.

Korzkiew

August 9th, 2009

Korzkiew – Hotel Zamkowy. Wspaniałe i niezdobyte zamczyska na szczytach wzgórz stworzyły Szlak Orlich Gniazd. Spośród 25 średniowiecznych warowni większość przetrwała do naszych czasów w postaci malowniczych ruin, niekiedy bardzo okazałych i wyniosłych. Te najpotężniejsze, takie jak zamek w Olsztynie, Mirowie czy Ogrodziniec w Podzamczu, SA na trasie niemal każdej wycieczki z Krakowa do Częstochowy. W niektórych, tak jak w Ogrodzieńcu, przygotowano dla gości wiele atrakcji, m. in. turnieje rycerskie, widowiska plenerowe, biesiady, przedstawienia teatralne. Swego czasu zasłynął zamek w Olsztynie, gdzie raz do roku organizowano wielki pokaz sztucznych ogni i laserów. Swoich wielbicieli ma tez Piaskowa Skała – do niedawna najlepiej zachowany zamek na Szlaku Orlich Gniazd i jedna z najpiękniejszych rezydencji polskiego renesansu. Od niedawna z Piaskową Skałą konkuruje pobliski Korzkiew. Tutejszy zamek skutecznie odrestaurowano. Grube mury kryją luksusowe komnaty w których można zatrzymać się na nocleg i wykwintny posiłek. Często odbywają się tu uroczystości weselne i okolicznościowe bankiety oraz imprezy przybliżające historie i dworską kulturę.

Kiełpin

August 8th, 2009

Kiełpin. Mali chłopcy już nie bawią się w Indian. Na bal nikt nie przebiera się za dzielnego Winnetou. Z księgarń zniknęły książki o Indianach, a z telewizji programy im poświęcone. A jednak ciągle słychać indiańskie śpiewy i szum pióropuszy. W polskim pejzażu coraz częściej wyrastają indiańskie tipi, przed którymi wojownicy tańczą pow – wow. Jaka w tym zasługa Sat – Okha? Indianiści twierdzą, że ogromna. To dzięki niemu zainteresowali się kulturą północnoamerykańskich Indian, nauczyli się poznawać ich sztukę, wierzenia, zainteresowali historią. Miłośnicy indiańskiej kultury są oddani swej pasji. Ich wiedza jest ogromna i dzielą się nią z każdym. To ludzie serdeczni i otwarci jak prawdziwi Indianie. Zewnętrzny przejawem ich zainteresowań są stroje, tanie, stosowne gadżety w mieszkaniu, czy samochodzie. Najaktywniejsi są latem, gdy wśród sosnowych lasów czy nadrzecznych łąk rozbijają obozowiska. Organizują festyny by propagować indiańską kulturę – wtedy można kupić ich wyroby, prawie tak doskonałe jak oryginalne indiańskie, zwiedzić tipi, w którym w przeciwieństwie do namiotu rozpala się ognisko, czy spróbować sił w tańcu. W Kiełpinie można spotkać Indian o każdej porze roku, posłuchać ich legend i opowieści.

Jaskinia Niedźwiedzia

August 7th, 2009

Czterdziestominutowy spacer po Jaskini Niedźwiedziej jest swoistą podróżą w czasie, wycieczką do świata baśni. Trasa wiedzie przez betonowe podesty, platformy, schody z poręczami. Przejście po dnie jaskini byłoby niebezpieczne, bo jest ślisko, łatwo się potknąć, skręcić nogę. Niekiedy w jaskini ćwiczą grotołazi, ratownicy czy antyterroryści – pokonanie szczelin i błotnistych szuflad jest wyzwaniem dla każdego z nich. Sala Lwa Jaskiniowego powstała w miejscu, w którym odnaleziono szczątki tego zwierzęcia. W następnej zachowały się kości niedźwiedzia jaskiniowego i wciąż można jeszcze natrafić na nowe fragmenty tego szkieletu. Jaskinia jednak nie była jego domem. Wszystko wskazuje na to, że przyniósł je tu człowiek. Kto wie, może było to miejsce kultu, a niedźwiedź był ofiarą składaną bóstwom? Trasa wiedzie do najpiękniejszego zakątka jaskini, nie bez racji zwanego Salą Pałacową. Światło wydobywa tysiące kształtów i delikatnych barw. Zdaje się, że są to wszystkie formy, jakie natura potrafi wyczarować, poczynając od prostych stalaktytów, przez kaskadowe nacieki, stalagnaty po heliktyty i jaskiniowe perły. Widok fascynujący, piękny i groźny. Z pewnością działa na wyobraźnię.

Inwałd

August 6th, 2009

Inwałd. To jedyny tego typu obiekt w Polsce, gdzie prezentowane są budowle z całego świata, m. in. rzymskie Koloseum, paryska wieża Eiffla, londyński Big Ben, waszyngtoński Biały Dom i Wielki Mur Chiński. Na razie makiet jest niewiele, bo ponad 20, ale i tak wizyta tu sprawi wiele przyjemności. Największe wrażenie robi kopia bazyliki Św. Piotra w Rzymie. To gigantyczna budowla, zajmująca razem z placem 500 metrów kwadratowych. Tak jak w Rzymie, można wejść na plac i zrobić sobie zdjęcie przed świątynią. Tyle tylko, że tu z bliska dokładnie obejrzymy rzeźby wieńczące kościół – modele są bowiem niezwykle precyzyjnie wykonane. Niekiedy wręcz zadbano o autentyczność materiału – miniaturę egipskiego Sfinksa wykonano w kamieniu. Inwałdzki Sfinks ma 3metry długości i waży 420 kilogramów. Dla tych, którzy chcą więcej dowiedzieć się o zwiedzanych budowlach, przygotowano „ wycieczkę zorganizowaną” z przewodnikiem. Dla dzieci stworzono mini lunapark. Można tu pojeździć samochodami na autodromie lub kolejką, poskakać na nadmuchiwanym zamku, bądź pokręcić się na karuzeli. Ogromną frajdę dzieciom i dorosłym sprawia spacer po zielonym labiryncie. Przejście z jednego końca na drugi zajmuje niektórym nawet godzinę ma dwa tysiące metrów kwadratowych.

Grabki Duże

August 5th, 2009

Harem na polskiej ziemi dziś byłby z pewnością obraza dla członków niejednej partii i dla wojujących obrońców moralności. W czasach Rzeczpospolitej pewnie budził ciekawość, a nawet zazdrość. Skąd harem? Niektórzy tłumaczą przeszłość jego pierwszego właściciela, przywołując legendę o niewoli u Turków. Inni wskazując na układ wnętrz pałacowych, są przekonani, że takie funkcje mógł właśnie pełnić.

Głuszyca

August 4th, 2009

Głuszyca. Czasy II wojny światowej pozostawiły po sobie wiele tajemnic. Wśród nich są nigdy nieodnalezione dzieła sztuki i zrabowane kosztowności, Bursztynowa Komnata, a także tajemnicze budowle o nieznanym przeznaczeniu. Jedną z nich jest niemiecki kompleks „Osówka” koło Głuszycy, będące częścią projektu „Riese”. Choć badania są prowadzone od lat, do tej pory nie udało się odgadnąć, do czego służyła ta budowla. Według był to superbunkier Adolfa Hitlera i ludzi z jego otoczenia. Inni badacze twierdzą, iż planowano tu urządzić fabrykę broni. Ale jaką broń chciano produkować? Nie wiadomo. Z pewnością musiało to być coś znacznie nowocześniejszego i większego niż rakiety V1 i V2. Szyby komunikacyjne mają tu średnicę 6 m i sięgają 50 m w głąb. Na powierzchni uwagę zwracają dwa budynki: „Kasyno” i „Siłownia”. To betonowe monolity, z których pierwszy ma 50 m długości, drugi zaś składa się ze zbiorników zamykanych od góry włazami o stalowych klamrach. Do czego służyły? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Badania nad obiektem zawieszono w momencie udostępnienia go turystom. To, co najciekawsze, jest skryte pod ziemią. Kompleks przypomina podziemne miasto, gdzie krzyżują się ulice i place, korytarze i sale.

Drawa

August 3rd, 2009

Odkąd ogłoszono Drawę szlakiem papieskim, zaroiło się na niej od kajakarzy. Najtłoczniej bywa w weekendy. Na wodzie jest wówczas kolorowo i gwarno. Przeważnie jednak można cieszyć się otaczającą przyrodą I ciszą. Miejscami rzeka płynie leniwie, spowalnia bieg. Można przystanąć na polu biwakowym czy plaży. Są jednak miejsca, gdzie nurt bywa bystrzejszy i trochę trzeba się na męczyć. Niebezpieczne bywa dla kajakarzy jezioro Drawsko, gdzie może nieźle dmuchnąć, a i fala bywa czasem wysoka. Lubie jest dość dzięki, miejscami zarośnięty chaszczami, przez które nie każdy lubi się przedzierać. Drwa jednak się zmienia. Co roku powstają na jej brzegach nowe, choćby sezonów, pola namiotowe i bary. Na dłuższy pobyt można zatrzymać się nad jeziorem Lubie. Pobliskie lasy przyciągają grzybiarzy i zbieraczy jagód. Jeziora i rzeka kusza wędkarzy. Najpiękniejszy jest odcinek prowadzący przez Drawieński Park Narodowy. Zaczyna się groźnie bystrzami pod mostem Drawniku i Barnimiem. Potem są zwalone pnie wielkich drzew i przenoski. Gdy wody jest więcej i nurt staje się bystrzejszy, trzeba włożyć nieco w pokonanie tego odcinka, ale poziom adrenaliny znacznie wzrasta. Gdy jest tu cicho można nawet spotkać płochliwą wydrę.

Cichowo

August 2nd, 2009

Cichowo. Przy filmach kostiumowych wykorzystuje się pałace, zamki, bogate wnętrza. Buduje się wspaniałe scenografie. Gdy kończą się zdjęcia, dekoracje zostają rozebrane, porzucone, niszczeją. Folwark w Soplicowie jest ewenementem – gdy dziś się tu przyjeżdża, ma się wrażenie, że trafiło się do kolejnego, małego, prywatnego skansenu. Zachowały się stajnie, lamus, spichlerz, stodoła, żuraw pośrodku folwarcznego dziedzińca, płoty i płotki. Gdzieś między wszystkim panoszy się ptactwo i domowe zwierzęta. Nie są to jednak zwykłe zwierzęta. Większość z nich jest po kursie Cichowskiej Akademii Zwierząt Filmowych prowadzonej przez Marka Pinkowskiego, podkomorzego z Soplicowa. Krowa Bukietka grała w „Bożej podszewce”, bociany występowały w „Panu Tadeuszu”. Zwierzęta SA przyjazne, nawet osioł Roman, który nigdy nie dał się namówić do roli w żadnym filmie. Oka na cały folwark mają sokoły, układane przez pana Marka i jego syna Macieja. Turyści chcą przede wszystkim zobaczyć scenografię, ale tez posiedzieć pod drzewem, odpocząć, zorganizować piknik. Dzięki skansenowi rozwinęła się agroturystyka – są miejsca noclegowe, karczmy, zaludniła się plaża nad pobliskim jeziorem.

Cedynia

August 1st, 2009

Cedynia. Dla wędrowców, szczególnie tych z rowerami, przygotowano w okolicy znacznie więcej szlaków. Jedne wiodą przez tereny atrakcyjne krajobrazowo czy przyrodniczo, jak Szlak Zielonej Odry czy Szlak Wzgórz Morenowych, inne pozwalają poznać przeszłość okolicznych ziem. Jest więc trasa biegnąca przez pola bitewne z 972 roku i 1945 roku, szlaki związane z pobytem na tych ziemiach zakonów joannitów, templariuszy, cystersów i Krzyżaków czy wreszcie z przynależnością do Nowej Marchii. Trasy są dostępne przez cały rok. Rozlewiska Odry, najpiękniej prezentują się jednak wiosną. Już z daleka słychać trele, nawoływania, śpiewy. Ptaki zlatują się na jasno zielone łąki, zalane wodą i porośnięte kaczeńcami. Warto zabrać ze sobą lornetkę by poobserwować skrzydlate towarzystwo, które z pewnością zauroczy każdego, niekoniecznie tylko miłośników przyrody. Szczególnie pięknie jest tu o wschodzie Słońca. Z kolei jesienią trzeba wybrać się do rezerwatu „Wrzosowiska Cedyńskie”. Gdy dotrze się do punktu widokowego, można odnieść wrażenie, że jest się w Szkocji. Warto odwiedzić wieżę widokową, wzniesioną w 1895 roku dla upamiętnienia ofiar wojny prusko – duńskiej. Widać z niej Odrę, pobliskie lasy, wszystko to co najpiękniejsze w tej okolicy.